- Czy wilkołak może zabić jednorożca? - zapytał. .
-Opatrzność zesłała - odparł uroczyście -Leszek i stanął wreszcie nieco chwiejnie na nogach. - Wyleciał z biurka? - spytał z żywym zainteresowaniem Wiesio, spoglądając na mnie. - A może komuś z kieszeni? - powiedziała niepewnie Monika. - No więc? - powtórzył kapitan równie ostro jak poprzednio: - Co to było? Co tu się w ogóle dzieje? - Stypa - wyjaśniła uprzejmie Alicja. - Wyprawiamy stypę... Kapitan patrzył na nas wzrokiem pełnym potępienia. Wahał się przez chwilę i prawdopodobnie zastanawiał się, co można zrobić w obliczu takiej gromady pijanych świadków. Istniała duża szansa, że po wytrzeźwieniu nikt nic nie będzie pamiętał. - Proszę się nie ruszać - rozkazał. Przeszedł do gabinetu, zostawiając za sobą szeroko otwarte drzwi i nie spuszczając z nas wzroku podniósł słuchawkę. Aparat Matyldy leżał na podłodze w charakterze drobnych szczątków. - Wezwał stosowne posiłki i wrócił. Przyjrzał się uważnie trwającym posłusznie w bezruchu uczestnikom stypy i zwrócił się do mnie. - Pani jest też pijana?. Naparsteczek, który dostałam na Gwiazdkę, i całą kolekcję gałganków, i kilka herbatników, które miałam w pudełku po czekoladkach... - Ale nie widziała ich pani?. Przygotowania otwarcia klubu w domu Johna Pawlaka. Ale ta jedność nie trwała zbyt długo... Ekspertem od spraw papieża ogłosił się mister September: on wszak był w Polsce na pielgrzymce Ojca świętego do Ojczyzny i teraz też znalazł się w komitecie. Na ziemi. - I cóż znaczy, odparł derwisz, wasze zło czy dobro?. Państwo, aż wreszcie połączyły się w tym "stany". Ten rozwój. Kazał mi się odwrócić i w milczeniu opatrzył mi rękę..